MedEverest Mountain Expedition Medicine

Robert Szymczak

Wysokościowy Obrzęk Mózgu

Wysokościowy Obrzęk Mózgu (po angielsku High Altitude Cerebral Edema, skrót HACE) nie leczony prowadzi do utraty przytomności i śmierci, w ciężkich przypadkach nawet w przeciągu godziny od pojawienia się objawów. Brak wystarczającej ilości tlenu może  spowodować „spuchnięcie mózgu” i ściśnięcie jego struktur z powodu małej elastyczności czaszki. Tu tak jak w Obrzęku Płuc nie ma czasu do stracenia. Objawy Obrzęku Mózgu to: silny ból głowy; zaburzenia równowagi; zaburzenia zachowania, agresja, lenistwo; ciężkie, nie ustępujące wymioty; zaburzenia widzenia;  widzenie, słyszenie, czucie dziwnych rzeczy; dezorientacja w czasie i przestrzeni; obniżenie stanu świadomości, senność, śpiączka. Chory na Wysokogórski Obrzęk Mózgu zazwyczaj ma kilka z powyższych objawów. Prostą metodą potwierdzenia zaburzeń koordynacji ruchu, jest próba palec-nos lub pięta-palce stóp. Dokładny opis patentów:                   

Patenty na rozpoznanie Wysokogórskiego   Obrzęku Mózgu.

Poproś by   Twój partner wspinaczkowy:         

- zamknął oczy i szybko, naprzemiennie   dotykał palcami wskazującymi prawej i lewej reki do czubka nosa               

- przeszedł metodą pieta-palce stóp po wyznaczonej prostej linii

- stanął, zamknął oczy i wyciągnął ręce do przodu nie chwiejąc się  

- policzył od 100 do 0

Jeżeli ma  problemy z wykonaniem którejś z powyższych czynności podejrzewaj Wysokogórski   Obrzęk Mózgu                                              

Leczenie jest bardzo podobne do tego, które stosujemy w Wysokogórskim Obrzęku Płuc, z ta różnicą, że zamiast Nifedypiny (Cordpin Retard) używamy trzeciego leku złotego standardu apteczki wysokogórskiej – Deksametazonu . Jeżeli zejście jest niemożliwe organizujemy akcję ratunkową i kontynuujemy leczenie.

Co robić jeżeli podejrzewasz Wysokościowy Obrzęk Mózgu?       

- Pozostań z chorym przyjacielem, nie pozostawiaj go samego.

- Schodźcie jak najszybciej o 500-1000m niżej – Nie później, Nie jutro rano            

- Zadbaj o to by było mu ciepło.               

- Podaj mu tlen do oddychania lub zastosuj worek  hiperbaryczny (jeśli dostępny)

- Podaj Deksametazon  (4mg co 6 godzin [pierwsza dawka podwójna - 8mg]) plus osłonowo na żołądek Omeprazol 1tabl  przed śniadaniem               

- Podaj Acetazolamid (1tabl co 12godz)               

- Jeżeli zejście jest niemożliwe kontynuuj terapię

FILM - Przenośny Worek Hiperbaryczny  - instrukcja obsługi

FILM - Zestaw Tlenowy - instrukcja obsługi

Wysokogórski obrzęk mózgu (High Altitude Cerebral Edema – HACE)  - Informacje szczegółowe

Epidemiologia

HACE to rzadkie, ale często śmiertelne powikłanie pobytu na dużej wysokości. Najczęściej dotyczy osób niezaklimatyzowanych, zbyt szybko dostających się powyżej 3000 m n.p.m. Rzadko, ale zdarza się również u alpinistów dobrze zaklimatyzowanych na ekstremalnych wysokościach >7000 m n.p.m. HACE stwierdza się u 0,5–1% osób dostających się na wysokość >4000 m n.p.m. Występuje rzadziej niż wysokogórski obrzęk płuc (high altitude pulmonary edema – HAPE) i ostra choroba górska (acute mountain sickness – AMS). Średnia wysokość, na jakiej pojawia się HACE to około 4700 m n.p.m. HACE występuje u 15–20% chorych na wysokogórski obrzęk płuc.

Wystąpienie HACE poprzedza zazwyczaj AMS. Objawy charakterystyczne dla AMS, takie jak ból głowy, brak apetytu, nudności, wymioty, zawroty głowy, zmęczenie, zaburzenia snu zazwyczaj poprzedzają wystąpienie HACE o 24–36 godzin, choć progresja choroby może być krótka i trwać kilka godzin, a na ekstremalnych wysokościach HACE może wystąpić nagle, bez poprzedzających objawów AMS.

Objawy

Podstawowe objawy HACE to: zaburzenia równowagi, ataksja (61% chorych) oraz ilościowe i jakościowe zmiany świadomości (70%). Często występuje silny ból głowy, brak apetytu i nudności, którym rzadko towarzyszą wymioty. Chorzy na HACE są senni, zmęczeni, apatyczni i wycofani, nie są w stanie o siebie zadbać, nie zwracają uwagi na odpowiedni ubiór, jedzenie i picie. W końcowej fazie choroby pojawia się dezorientacja co do czasu i przestrzeni, splątanie oraz śpiączka. Halucynacje wzrokowe i słuchowe są rzadkie. Upraszczając: jeżeli osoba przebywająca na dużej wysokości wydaje się lekko pijana to należy podejrzewać HACE.

Diagnostyka

Prostymi i praktycznymi metodami potwierdzenia zaburzeń koordynacji ruchu i świadomości są próba przejścia po linii prostej, próba palec-nos oraz liczenie od stu do zera. Szybka reakcja na leczenie potwierdza rozpoznanie.  W razie braku odpowiedzi na leczenie wskazana jest hospitalizacja i dokładna diagnostyka. Ponieważ większość terenów wysokogórskich znajduje się w krajach rozwijających się, to dokładna diagnostyka zwykle jest albo niemożliwa, albo znacznie opóźniona z powodu długotrwałego transportu poszkodowanego do szpitala. Do badań, które należałoby wykonać w szpitalu zalicza się: ocenę dna oka (obrzęk tarczy nerwu wzrokowego występuje w 52%), badania obrazowe (tomografia komputerowa – cechy obrzęku mózgu, rezonans magnetyczny – wzmożony sygnał w istocie białej płata ciała modzelowatego w badaniu T2-zależnym) i badania laboratoryjne (elektrolity, parametry nerkowe, płyn mózgowo-rdzeniowy). Pojawiają się obiecujące doniesienia dotyczące możliwości diagnostyki ultrasonograficznej HACE polegającej na ocenie nerwu wzrokowego na miejscu zdarzenia w górach wysokich.

Patofozjologia

Obecnie dominuje teoria, że HACE jest spowodowany zwiększeniem w wyniku hipoksji przepuszczalności bariery krew-mózg. Przyczyną takiej sytuacji na dużej wysokości może być: nadciśnienie w naczyniach włosowatych mózgu, zaburzenia odpływu żylnego, działanie mediatorów takich jak: bradykinina, histamina, kwas arachidonowy, wolne rodniki i tlenek azotu; zwiększenie aktywności układu współczulnego oraz działanie naczyniowego czynnika wzrostu śródbłonka (VEGF).

Leczenie

Leczenie HACE należy rozpocząć niezwłocznie, im szybciej się je podejmie tym trwa krócej. Utrata przytomności może zakończyć się śmiercią mimo rozpoczęcia intensywnego leczenia. Średni czas do całkowitego wyleczenia to dwa i pół tygodnia. Jakkolwiek zdarzają się przypadki szybkiego powrotu do zdrowia po 2 dniach leczenia, jak i długiego, kilkutygodniowego okresu śpiączki. U chorych wymagających długotrwałej terapii mogą pozostać trwałe ubytki neurologiczne.

Leczenie HACE polega przede wszystkim na usunięciu przyczyny choroby, czyli zejściu na niższą wysokość. Obniżenie wysokości o 300 m może poprawić stan chorego. Jeżeli zejście jest niemożliwe to należy podać tlen albo użyć przenośny worek hiperbaryczny (w worku uzyskuje się wyższe ciśnienie o ok. 150 mmHg niż na zewnątrz worka dzięki czemu chory przebywający wewnątrz worka w zależności od wysokości jego zastosowania „wirtualnie” schodzi w dół o ok. 2000-3000 m). Stosowanie tlenu i worka hiperbarycznego to „kupowanie czasu”, który należy wykorzystać na zorganizowanie akcji ratunkowej i przetrwanie do momentu, kiedy zejście będzie możliwe.

Lekiem z wyboru w leczeniu HACE jest deksametazon. Jego skuteczność w leczeniu i profilaktyce HACE tłumaczy się blokowaniem ekspresji VEGF i zmniejszeniem ten sposób przepuszczalności bariery krew-mózg w warunkach niedotlenienia wysokogórskiego. Deksametazon można podawać dożylnie, domięśniowo oraz doustnie. Pierwsza dawka to 8mg, następnie lek podaje się w dawce 4mg co 6 godzin.

Profilaktyka

Profilaktyka wystąpienia HACE polega na stosowaniu się do reguł stopniowej aklimatyzacji. Powyżej 3000 m n.p.m. różnica wysokości między kolejnymi noclegami nie powinna przekraczać 300 m. Pokonywanie większych różnic wysokości podczas dnia nie jest problemem, ale noc należy spędzać tylko o 300 m wyżej niż poprzednią. Po każdym 1000 m zdobytej stopniowo wysokości należy zrobić dzień odpoczynku. Należy unikać bezpośredniego transportu na wysokość >3000 m n.p.m., a jeżeli nie ma innej możliwości powinno się stosować profilaktykę acetazolamidem. Powyższe reguły mają zastosowanie jedynie do wysokości 5000–5500 m n.p.m.

Podczas wypraw wysokogórskich na siedmio–ośmiotysięczniki, kolejne obozy oddalone są od siebie zazwyczaj o 1000 m różnicy wysokości. Zdobywanie tylko 300 metrów wysokości dziennie nie ma racji bytu. Doświadczony himalaista powinien potrafić modyfikować schemat kolejnych etapów zdobywania wysokości pamiętając o dokładnej obserwacji zachowania organizmu i natychmiastowej reakcji na pojawienie się objawów chorób wysokogórskich u siebie lub u któregoś z partnerów wspinaczki. Alpinista powinien kierować się zasadą: wchodź wyżej w ciągu dnia i schodź na noc na niższą wysokość, by się przespać (wspinaj się wysoko, śpij nisko). Konieczne jest wyposażenie uczestników wyprawy w apteczki obozowe oraz osobiste – ratunkowe. Tlen ratunkowy powinien znajdować się w każdym obozie. HACE na ekstremalnych wysokościach może wystąpić nagle, dlatego niektórzy himalaiści podczas ataku szczytowego stosują deksametazon profilaktycznie.

Zapamiętaj!!!

HACE należy podejrzewać u osoby przebywającej na dużej wysokości z objawami podmiotowymi (ataksja, jakościowe i ilościowe zaburzenia świadomości). Rozpoznanie HACE potwierdza niemożność wykonania przez chorego jednej z poniższych prób:

1) próba palec-nos

2) przejście metodą pieta-palce stóp po wyznaczonej linii prostej

3) liczenie od 100 do 0   

W razie podejrzenia HACE należy:

1) pozostać z chorym

2) zejść jak najszybciej o 500–1000 m

3) zadbać, by było ciepło

4) podać tlen lub zastosować worek hiperbaryczny

5) podać deksametazon

6) jeżeli zejście jest niemożliwe, należy kontynuować terapię (tlen, worek hiperbaryczny, deksametazon).

 

PIŚMIENNICTWO

1.         Johnson C., Anderson S.R., Dallimore J. i wsp.: Oxford handbook of expedition and wilderness medicine. Oxford University Press, 2008

3.         Forgey W.W.: Wilderness Medical Society: Practice guidelines for wilderness emergency care. Falcon, 2006

4.         West J.B., Schoene R.B., Milledge J.S.: High altitude medicine and physiology. Londyn, Hodder, 2007

5.         Podróżowanie po Górach Wysokich. www.medex.org.uk

6.         Hackett P.H., Roach R.C.: High altitude cerebral edema. High Alt. Med. Biol., 2004; 5: 136–146

 

 

 

Prawdziwa historia - Obrzęk mózgu na Annapurnie – wiosna 2008

2008.05.12  Dhaulagiri - 7400m n.p.m. obóz III. Poranek.

Szerpa towarzyszący szwajcarskiej himalaistce wycina nożem spore fragmenty namiotu z logo firmy. Pakuje do plecaka rzeczy wyciągnięte z namiotu Argentyńczyków. Zmęczony, po dopiero co zakończonym ataku szczytowym, nie rozumiem całej sytuacji. To nie grabież wysokogórska lecz element akcji ratunkowej. Element akcji ratunkowej ?

Drugiego maja, czyli 10 dni temu, z pociętego dzisiaj namiotu, wyszedł na samotny atak szczytowy jeden z Argentyńczyków. Nie wrócił. Dziś do bazy pod Dhaulagiri dotarła ekipa ratunkowa z  Nepalskiego Towarzystwa Instruktorów Wysokogórskich (Nepal Mountain Instructors’ Association - NMIA). Szanse na uratowanie zaginionego po tak długim czasie są zerowe. Poszukiwanie ciała w partiach szczytowych jest niebezpieczne i z góry skazane na niepowodzenie. Czy miałoby ono jakiś sens? Pozostało zabezpieczenie rzeczy osobistych  himalaisty i przekazanie ich rodzinie. Smutne, ale ten scenariusz wysokogórskiej akcji ratunkowej jest standardem w Nepalu. Po kilku dniach spędzonych w bazie najlepsi ratownicy Nepalscy, szkoleni przez europejskich instruktorów z ENSA (Ecole Nazionale de ski et D’Alpinisme), sfrustrowani  swoją bezsilnością wracają helikopterem do Pokhary.

Dlaczego dotarli do bazy dopiero po 10 dniach?

 

Dlaczego nie mają swojego ratunkowego „śmigła” – „ŚMIGŁA DLA HIMALAJÓW” i są zmuszeni do korzystania z komercyjnych helikopterów? Dlaczego nie są permanentnie zaaklimatyzowani i gotowi do akcji na każde wezwanie?

2008.05.22 Pokhara (Nepal) – kafejka internetowa nad jeziorem Phewa. Wieczór.

Moją uwagę zwraca jedno z wielu czasopism rozrzuconych na półkach kafejki.  Na okładce grupa alpinistów dźwigająca nosze a pod zdjęciem pytanie: Where are rescue facilities? (tłum. Co z ratownictwem?)– nepalski dwutygodnik: Tourism News Digest z września 2007.

To samo pytanie powtarzam jak mantrę od wczoraj (2008.05.21) gdy przeczytałem e:mail od Artura Hajzera, w którym poinformował mnie o tragedii na Annapurnie i poszukiwaniu zaaklimatyzowanych himalaistów w celu zmontowania ekipy ratunkowej po Inakiego Ochoa.

2008.05.19 Annapurna 7400m n.p.m. ściana południowo-wschodnia, obóz IV. Wieczór.

Dziewiętnastego maja wieczorem, około godziny 18,  po nieudanym ataku szczytowym na Annapurnę (8091m n.p.m.)  Hiszpan Inaki Ochoa de Olza i Rumun Horia Colibasanu docierają do obozu IV na wysokość 7400m n.p.m. Rumuński himalaista Horia zauważa, że stan kolegi nagle pogorszył się i nie jest w stanie nawiązać z nim logicznego kontaktu. Hiszpan jest zdezorientowany, wypowiada niezrozumiałe słowa. Jego stan nie pozwala mu samodzielnie kontynuować zejście i wymaga natychmiastowej pomocy. Potrzeba kilku do kilkunastu osób by sprowadzić półprzytomnego himalaistę na dół. Potrzeba tlenu i leków by próbować zapobiec śmierci. Horia alarmuje agencję wysokogórską i rodzinę partnera wspinaczkowego.

Przeczytane w kafejce – Nepalski dwutygodnik Tourism News Digest.

Himalaiści przyjeżdżający do Nepalu, w zamian za samo pozwolenie na zdobycie szczytu, zostawiają w kasie Ministerstwa Turystyki i „Nepalskiego Towarzystwa Wysokogórskiego” (Nepal Mountaineering Association - NMA) około trzech milionów dolarów rocznie.  0.1 % z tej sumy czyli trzy tysiące dolarów trafia na konto „Himalajskiego Towarzystwa Ratunkowego” (Himalayan Rescue Association –HRA), reszta „rozpływa się”. Ani rząd Nepalu, ani Nepalskie Towarzystwo Wysokogórskie nie stworzyły do tej pory i nie finansują żadnych struktur, które profesjonalnie zajmowałyby się ratownictwem górskim.

Agenda Ministerstwa Spraw Wewnętrznych odpowiedzialna za ratownictwo podczas katastrof naturalnych nie obejmuje ratownictwa górskiego.

Na polu bitwy o życie i zdrowie himalaistów pozostaje HRA- Himalajskie Towarzystwo Ratunkowe oraz  NMIA - Nepalskie Towarzystwo Instruktorów Wysokogórskich.

Nazwa Himalajskie Towarzystwo Ratunkowe jest myląca. HRA nie ma funduszy, ludzi oraz sprzętu by samodzielnie prowadzić akcje ratunkowe w Himalajach. Misja, powstałej w latach siedemdziesiątych organizacji, polega na uświadamianiu trekkersom i himalaistom potencjalnych zagrożeń jakie niesie ze sobą przebywanie w górach wysokich. HRA prowadzi trzy punkty medyczne na trasie najbardziej popularnych trekkingów w Nepalu: w Mangan na trasie trekkingu dookoła Annapurny, w Pheriche w drodze do bazy pod Mount Everest oraz w samej bazie pod Mount Everest.  W każdym z tych punktów dyżuruje lekarz. Jego zadanie to: wygłoszenie codziennie pogadanki na temat chorób wysokościowych, leczenie chorych – łącznie pięć tysięcy osób rocznie (UWAGA !!! : Narodowy Fundusz Zdrowia nie ma podpisanego kontraktu z tymi punktami) oraz pomoc w organizacji i koordynacja akcji ratunkowej.

Akcja ratunkowa rozpoczyna się dopiero wtedy, gdy pieniądze za nią są w 100% pewne, lub po prostu pojawiają się na koncie firmy, która dysponuje helikopterem. Gdy HRA zostaje zaangażowana w koordynowanie akcji ratunkowej zaczyna od sprawdzenia czy poszkodowani są ubezpieczeni, i czy ich ubezpieczenie pokrywa koszty akcji z użyciem helikoptera. Jeżeli TAK, to sprawa, przynajmniej finansowo, jest rozwiązana. Jeżeli NIE, to ambasada kraju poszkodowanych lub po prostu rodzina musi zebrać odpowiednią kwotę by akcja ratunkowa mogła się odbyć. Po zebraniu pieniędzy HRA kontaktuje się z Ministerstwem Turystyki, Ministerstwem Obrony, Armią Nepalską, Policją, Nepalskim Towarzystwem Wysokogórskim i komercyjnymi agencjami górskimi by ustalić dokładny plan działania. To oczywiście zajmuje czas, a czas w tym momencie to życie.

Do niedawna w Nepalu pod hasłem akcja ratunkowa należało rozumieć helikopter z pilotem, który maksymalnie z wysokości 5500m n.p.m., z bezpiecznego lądowiska zabiera doniesioną tam osobę poszkodowaną !

Najbardziej świadomi beznadziejnej sytuacji ratownictwa górskiego w Nepalu wydają się być członkowie Nepalskiego Towarzystwa Instruktorów Wysokogórskich -NMIA.  NMIA, które powstało w 2002 roku zrzesza 24 instruktorów wysokogórskich po czteroletnim kursie prowadzonym przez ENSA oraz około 30 osób przeszkolonych w ratownictwie górskim. NMIA ma w planach stworzenie grupy ratowników, która byłaby gotowa do natychmiastowego prowadzenia akcji ratunkowej w górach. Biorąc pod uwagę fakt, iż większość członków NMIA w sezonie pracuje, głównie jako Szerpowie wypraw wysokogórskich, sprawę permanentnej aklimatyzacji ekipy ratunkowej mamy załatwioną.           Problem nadal stanowi zebranie w krótkim czasie wystarczającej ekipy. NMIA to jedyna organizacja w Nepalu dysponująca profesjonalnymi ratownikami górskimi, którzy chcą zmienić oblicze ratownictwa górskiego w Nepalu. 2008.05.22 Pokhara – Włoska Restauracja Cafe di Concerto. Wieczór.

Siedzę przy stoliku z dwoma Rumuńskim himalaistami – Alexem Goranem, który kilka dni temu zdobył Makalu, Mihnea Radulescu oraz rosyjskim himalaistą, kierownikiem tegorocznej wyprawy na Annapurnę Siergiejem Bogomolovem. Siergiej jest szefem akcji ratunkowej po Inakiego. Po alarmującej informacji od Hori, agencji górskiej oraz rodzinie zajęło 36 godzin by zorganizować helikopter oraz zalążek ekipy ratunkowej – mija pierwsza doba choroby Inakiego. Już 21 maja rano na lotnisku w Pokarze był helikopter a w nim Denis Urubko, Don Bowie oraz Siergiej Bogomolov gotowi do lotu w kierunku Annapurny. Niestety chmury otaczające masyw uniemożliwiły lot - mija druga doba choroby Inakiego. 21 maja do ekipy ratunkowej zgłosili się Rumuni, ja oraz czterech Szerpów (Pemba Ongchu Sherpa, Ongchu Sherpa, Wangchu Sherpa, Chhiring Finjo Sherpa). Rano 22 maja cała dziesiątka leciała już w sprawdzonym rosyjskim Mi-17 w kierunku poszkodowanych. I tym razem niski pułap chmur uniemożliwił transport powyżej bazy. Denis Urubko i Don Bowie wyskoczyli tuż poniżej bazy i na lekko ruszyli do góry. Reszta ekipy poleciała z powrotem do Pokhary – mija trzecia doba choroby Inakiego.

23.05.2008 Annapurna  południowo-wschodnia ściana, 5800m n.p.m. – obóz II. Południe.

Siedzę w namiocie z Siergiejem, który częstuje mnie kawiorem z puszki. Dzisiaj udało się dolecieć do dwójki. Rosyjski pilot Valery Gubanov wysadził dwóch Rumunów i czterech Szerpów w obozie pierwszym, by potem nas na lekko przetransportować do obozu drugiego. Przygotowuję sprzęt medyczny do namiotu-szpitala, w którym zaopiekujemy się Hiszpanem po szczęśliwym jego sprowadzeniu do obozu II. Jesteśmy w stałym kontakcie radiowym z Denisem Urubko i Donem Bowie, którzy w dniu wczorajszym w rekordowym tempie pokonali odległość od bazy (około 4000m) do obozu II (5800m). Teraz Denis dochodzi do grani Annapurny z tlenem dla poszkodowanego. Don pozostał w obozie III (6800).  Mamy kontakt z Szerpami i dwoma Rumunami, którzy teraz przemierzają drogę z I do II. W radiu odzywa się także Ueli Steck, który wraz z Simonem Anthamatten’em kilka dni temu zrezygnowali z robienia nowej drogi na południowej ścianie Annapurny i wyruszyli na pomoc Inakiemu. Simon po drodze zachorował i zszedł do bazy. Ueli w dniu wczorajszym doszedł do Inakiego i Hori. Zaopatrzony w zastrzyki z deksametazonem rozpoczął leczenie Inakiego. Horia po kilku  nocach na wysokości powyżej 7000m miał objawy obrzęku mózgu. Na szczęście po podaniu deksametazonu i napojeniu mógł samodzielnie kontynuować zejście, z każdym metrem w dół czując się lepiej. W drodze do obozu III Denis Urubko i Don Bowie spotykają rosyjskiego himalaistę Alexeya Bolotova, który na atak szczytowy dołączył do Inakiego i Hori, wszedł na Annapurnę  i teraz współorganizuje akcję ratunkową.

W obozie II atmosfera wyczekiwania na informacje. Siergiej co chwile powtarza „Annapurna SUKA”, opowiada o swoim zimowym wejściu na Pik Pabiedy i jamach śnieżnych zamiast namiotów przy 50 stopniach poniżej zera.

Nagle spokój górski zakłóca trzeszczenie radia i głos Ueli’ego – „this is the end, Iniaki is dead. (tłum. To koniec, Iniaki nie żyje)”

Nie udało się. Po czterech dniach i nocach oczekiwania na ratunek na wysokości 7400m n.p.m. Inaki umiera. Denis Urubko niosący tlen był oddalony od obozu IV o kilka godzin marszu.

Do obozu II dochodzą z dołu Szerpowie i Mihnea Radulescu, z góry schodzi Alexey Bolotov.  Denis i  Don czekają na Ueli’ego w obozie III.

Następnego dnia wszyscy razem szczęśliwie schodzimy do bazy. W bazie pod Annapurną, przy tablicy poświęconej Anatolijowi Bukriejewowi, do jednego z kamieni Denis Urubko przybija aluminiową blachę z wybitym na niej imieniem, nazwiskiem oraz datą śmierci Inakiego.

29.05.2008 Kathamndu (Nepal). Południe.

We wrześniu 2007 Nepal był jeszcze królestwem. Dokładnie dzisiaj stał się Republiką w której Maoiści i Komuniści mają ogromne poparcie społeczne. W drodze na lotnisko z okna taksówki obserwuje tłumy zgromadzone wokół ogrodzenia pałacu królewskiego, wiwatujące i wymachujące czerwonymi flagami. Król, którego dzisiaj mieli zrzucić z tronu dawno opuścił Nepal. Mam nadzieję że rozwój ratownictwa górskiego w Nepalu  na tej „prospołecznej” zmianie ustrojowej skorzysta. Miejmy świadomość, że dziś w górach Nepalu jesteśmy zdani prawie wyłącznie na siebie i jeszcze długo przyjdzie nam czekać na profesjonalne ratownictwo górskie w Himalajach Nepalu.

 

P.S. Nepal już rozwiązał sprawę ratownictwa wysokogórskiego. Dzięki współpracy ze Szwajcarami od 2010 w Himalajach Nepalu lata ratunkowy helikopter. Akcje ratunkowe prowadzone są nawet na wysokości 7000m.